Świato-nienawistnik
Ten świat to jedno wielkie gówno.
Słowo "gówno" nie jest skargą — jest świętym rytuałem. Schemat zachowania SHIT to paradoks owinięty w dramat. Usta: "ten projekt to totalne gówno". Ręce: po cichu otwiera Excel, buduje modele funkcji i wykresy Gantta. Usta: "ci koledzy z pracy to gówno". Ręce: po tym, jak kolega coś spieprzy, siedzi całą noc i sprząta bałagan, aż wszystko lśni. Usta: "ten świat to jedno gówno, niech już się zawali". Ręce: następnego ranka punktualnie o siódmej wstaje, wciska się do zasranego metra, idzie do zasranej roboty. Nie martw się — to nie alarm końca świata. To sygnał trąbki oznajmujący, że ktoś właśnie zaczyna ratować świat.
Ogólnie wiesz, gdzie stoisz, i jedno zdanie przypadkowej osoby cię nie rozwala.
Masz niezły wgląd w swój temperament, pragnienia i granice.
Priorytetem jest komfort i bezpieczeństwo — nie ma potrzeby codziennie odpalać życiowego sprintu.
Wolisz ufać samej relacji i nie panikujesz od każdego powiewu.
Emocjonalnie powściągliwy — nie chodzi o to, że drzwi serca są zamknięte, protokół bezpieczeństwa jest po prostu ostry.
Przestrzeń jest świętością — nawet w największej miłości zostawiasz sobie kawałek tylko dla siebie.
Na świat patrzysz przez filtr obronny — najpierw podejrzenie, potem ewentualne zbliżenie.
Trzymasz się zasad, kiedy to ważne; luzujesz je, kiedy nie — bez zbędnej sztywności.
Czasami masz cel, czasami chcesz się położyć — twój system operacyjny życia jest w połowie odpalony.
Łatwo cię zapalić wynikami, rozwojem i poczuciem posuwania się do przodu.
Decyzje zapadają szybko i jak już, to nie oglądasz się za siebie.
Potrafisz robotę, ale zależy od chwili — czasem stabilnie, czasem w strzępach.
Społecznie długo się rozkręcasz — zrobienie pierwszego kroku zwykle wymaga pół dnia mentalnego przygotowania.
Silne instynkty graniczne — jak ktoś podchodzi za blisko, odruchowo cofasz się o pół kroku.
Sprawnie przełączasz siebie między kontekstami — prawdę wydajesz warstwami, w zależności od dystansu.